Niektóre linki na tej stronie mogą być linkami afiliacyjnymi

Space Age Design: Piękno jutra, które nigdy nie nadeszło

W 1958 roku w Brukseli otwarto wystawę światową Expo 58. Jej centralnym punktem było Atomium - gigantyczna konstrukcja przedstawiająca kryształ żelaza powiększony 165 miliardów razy. Dziewięć kul połączonych rurami, srebrzystych, kosmicznych, jakby wyrwanych wprost z kart powieści science fiction. Symbol nowej epoki. Symbol Space Age.

To, co zaczęło się jako wyścig kosmiczny między USA a ZSRR, szybko przeniknęło do każdej dziedziny życia. Architektura, meble, moda, sprzęty domowe, a nawet fotografia - wszystko miało wyglądać jak z przyszłości.

I ta przyszłość była piękna.

Atomium w Brukseli

Atomium w Brukseli, zbudowane na Expo 58. Projekt André Waterkeyna. Zdjęcie: Cezary Sułkowski, CC BY-SA 4.0. Źródło

Sputnik i narodziny nowej estetyki

4 października 1957 roku Związek Radziecki wystrzelił Sputnika 1. Ten mały, błyszczący satelita zmienił wszystko - nie tylko politykę, ale także design. Nagle przyszłość nie była odległą abstrakcją. Była tuż za rogiem, metalowa, aerodynamiczna i świetlista.

Projektanci całego świata zareagowali natychmiast. Formy stały się organiczne, opływowe, inspirowane rakietami, kapsułami i skafandrami. Kolory - jaskrawe: pomarańczowy, różowy, srebrny, biały. Materiały - nowe: plastik, fiberglass, akryl, stal chromowana. Meble przestały być meblami. Stały się pojazdami w podróży do przyszłości.

Eero Aarnio, fiński projektant, stworzył w 1963 roku Ball Chair - fotel w kształcie kuli, który zawieszony na postumencie wyglądał jak kapsuła kosmiczna. Wchodziło się do niego, zamykało i odcinało od świata. To nie był mebel. To był statek kosmiczny, którym można było odlecieć w myślach.

Ball Chair Eero Aarnio

Ball Chair (1963) Eero Aarnio - ikona Space Age designu. Zdjęcie: Ludovic Péron, CC BY-SA 4.0. Źródło

Panton i rewolucja plastikowa

Jeśli jeden projektant najlepiej uosabia ducha Space Age, to Verner Panton. Duńczyk, który odrzucił skandynawskie drewno i naturalne materiały na rzecz plastiku, stali i jaskrawych barw. Jego Panton Chair (1960) było pierwszym krzesłem na świecie wykonym w całości z jednego kawałka tworzywa sztucznego. Bez nóg, bez łączeń, bez kompromisów.

Krzesło wyglądało jak rzeźba - falista, gięta forma w jaskrawym kolorze. Można je było produkować masowo, tanio, i ustawić w każdym wnętrzu. Panton projektował nie tylko meble, ale całe środowiska. Jego słynna Visiona 2 (1970) na pokładzie statku wystawienniczego była totalnym dziełem sztuki - ściany, sufity, meble, dywany - wszystko faliste, kolorowe, psychodeliczne. Wnętrze, które wyglądało jak wnętrze statku kosmicznego zaprojektowanego przez Kubricka.

Fotel Panton Chair

Panton Chair (1960) Verner Pantona - pierwsze krzesło z jednego kawałka tworzywa sztucznego. National Gallery of Victoria. Zdjęcie: NGV, CC BY 2.5. Źródło

Pantona często porównywano do fotografów z kręgu Provoke - oni też odrzucali zastane konwencje i szukali nowego języka. Ale podczas gdy Moriyama i Tomatsu rozbijali obraz na ziarno i ciemność, Panton rozbijał przestrzeń na kolor i światło. Oboje szli w tę samą stronę - ku czemuś, co nie miało jeszcze nazwy.

Aarnio: lot w kolorze

Eero Aarnio po sukcesie Ball Chair nie spoczął na laurach. W 1967 roku zaprojektował Pastilli - Pastil Chair, fotel w kształcie pastylki do ssania. Był jeszcze bardziej radykalny niż Ball Chair - nie miał nóg, leżał bezpośrednio na podłodze, a jego użytkownik siedział w nim jak w zagłębieniu. Był to mebel do siedzenia, leżenia, bujania się. Nieokreślony, jak forma życia z innej planety.

W tym samym roku powstał Bubble Chair - przezroczysta kula zawieszona na łańcuchu, która unosiła się w powietrzu. To chyba najbardziej fotogeniczny mebel XX wieku. Siedząc w nim, człowiek był jak astronauta zawieszony w próżni. Widoczny ze wszystkich stron, ale odizolowany od świata.

Fotele Aarnio były fotografowane przez największych fotografów wnętrz tamtych czasów. Na zdjęciach z epoki widać modelki w futurystycznych strojach, z misternie ułożonymi fryzurami, siedzące w tych krzesłach jak w kapsułach. To nie były zdjęcia mebli. To były obrazy z przyszłości.

Pastil Chair Eero Aarnio

Pastil Chair (1967-68) Eero Aarnio na retrospektywie w Berlinie. Zdjęcie: Rolf G. W. M. O., CC BY-SA 2.0. Źródło

Kolombo: modułowa utopia

Podczas gdy Aarnio i Panton projektowali dla jednostki, Joe Colombo myślał o całości. Jego wizją było mieszkanie przyszłości - modułowe, elastyczne, w którym każdy element można przekształcić w coś innego.

Colombo zmarł w 1971 roku w wieku zaledwie 41 lat, ale zdążył zostawić po sobie projekty, które do dziś zadziwiają swoją odwagą. Jego Tube Chair (1969) składał się z czterech piankowych walców, które można było dowolnie konfigurować - jako fotel, leżankę, łóżko. Meble nie były już stałe. Były płynne.

Jeszcze bardziej radykalny był Total Furnishing Unit (1971) - kompletne wyposażenie mieszkania w jednym module: łóżko, biurko, szafy, oświetlenie. Wszystko na kilku metrach kwadratowych. Colombo projektował dla przyszłości, w której przestrzeń będzie droga, a ludzie będą żyć w małych, inteligentnie zaprojektowanych kapsułach. Miał rację. Tyle że zamiast pięknych, kolorowych modułów dostaliśmy Ikeę.

Architektura jutra: Googie i miasto w kopule

Space Age nie ograniczał się do mebli. Architektura przeżywała własną kosmiczną rewolucję. Googie - styl architektoniczny nazwany od kawiarni w Los Angeles - to beton, szkło, stal i dachy w kształcie latających spodków. Stacje benzynowe, motele, restauracje. Zwykłe budynki, które wyglądały jak centra dowodzenia misją na Marsa.

Styl narodził się w Los Angeles, mieście samochodów i autostrad, gdzie architektura musiała przyciągać uwagę z prędkością 80 km/h. Stacje benzynowe z dachami w kształcie bumerangów, restauracje jak statki kosmiczne, motele z neonowymi strzałami wskazującymi w niebo. Googie był kiczowaty i wspaniały zarazem. Był architekturą optymizmu, która wierzyła, że przyszłość będzie lepsza.

Stacja benzynowa w stylu Googie

Stacja benzynowa w stylu Googie - architektura kosmicznego optymizmu lat 50. i 60. Zdjęcie: Welcomia, CC BY-SA 3.0. Źródło

Drobne przedmioty, wielka przyszłość

Space Age to nie tylko wielkie meble i budynki. To także małe przedmioty codziennego użytku, które projektanci przekształcili w kosmiczne obiekty. Lampy, radia, zegary, telewizory - wszystko miało wyglądać jak wyjęte z kabiny statku kosmicznego.

Kultowe lampy biurkowe tamtej epoki łączyły funkcjonalność z futurystycznym designem. Regulowane ramiona, obłe klosze, chromowane podstawy - te przedmioty były zaprojektowane nie tylko do świecenia, ale do bycia obiektami pożądania. Ich forma mówiła: jesteśmy z przyszłości.

Lampa Tizio Richarda Sappera

Lampa Tizio (1971) Richarda Sappera dla Artemide - ikona biurkowego designu space age. Zdjęcie: Sailko, CC BY-SA 3.0. Źródło

Japońskie radiobudziki z flipowym wyświetlaczem (przerzucane karty z cyframi) stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Space Age w codziennym życiu. Modele takie jak Sankyo Dayglo z jaskrawymi neonowymi kolorami - pomarańczowym, żółtym, różowym - to dziś obiekty kultowe. Blaupunkt Genua i Welton Space Age 360 z charakterystycznym, opływowym kształtem i obłym wyświetlaczem to kwintesencja domowego futuryzmu. Te przedmioty łączyły precyzyjną mechanikę z odważnym projektowaniem - obudowa z plastiku, jaskrawe akcenty kolorystyczne, kształty inspirowane deskami rozdzielczymi samochodów i kokpitami samolotów.

Radio Braun T4 Dietera Ramsa

Radio Braun T4 (1960) Dietera Ramsa - kwintesencja powściągliwego, funkcjonalnego designu epoki space age. Zdjęcie: Dieter Rams, CC BY-SA 4.0. Źródło

Podobnie telewizory - sprzęty, które jeszcze w latach 50. były ciężkimi drewnianymi szafami, nagle stały się lekkie, mobilne i kosmiczne. Philips Discoverer to jeden z najpiękniejszych przykładów: telewizor w obłej, plastikowej obudowie przypominającej hełm astronauty. Otwierało się go jak usta statku kosmicznego. Był przenośny, kolorowy, i wyglądał jak rekwizyt z filmu science fiction. Dziś Discoverer to święty Graal kolekcjonerów designu.

Te przedmioty łączy jedna cecha: nie były tylko narzędziami. Były obietnicą. Każdy, kto kupił lampę w kształcie rakiety, radiobudzik z flipowym wyświetlaczem czy telewizor w kosmicznej obudowie, kupował nie przedmiot, ale kawałek przyszłości.

Fotografia spotyka Space Age

Space Age i fotografia przenikały się na wiele sposobów. Fotografowie mody i wnętrz z lat 60. tworzyli obrazy, które wyglądały jak kadry z filmów science fiction. Modelki w srebrnych kombinezonach na tle przezroczystych krzeseł Aarnio. Przestrzenie mieszkalne skąpane w kolorowym świetle Pantona.

Ale głębsze połączenie leży w samej idei. Zarówno fotografia, jak i Space Age design mierzyły się z tym samym pytaniem: jak wygląda świat, który nie istnieje? Fotograf, robiąc zdjęcie, zatrzymuje czas. Projektant Space Age, tworząc mebel, zatrzymuje przyszłość. Oba te gesty są aktami wyobraźni - próbą uczynienia niewidzialnego widzialnym.

W fotografii japońskiej lat 60., którą opisuję w offzine.com, to napięcie było szczególnie widoczne. Moriyama fotografował przyszłość widmową, rozpadającą się na ziarna. Aarnio projektował przyszłość idealną, gładką, kolorową. Dwie strony tego samego medalu: wiara w przyszłość i zwątpienie w nią.

Tulip Chair: elegancja lotu kosmicznego

Nie wszyscy projektanci Space Age tworzyli w plastiku i jaskrawych kolorach. Wcześniej, bo w 1956 roku, Eero Saarinen zaprojektował Tulip Chair - krzesło na jednej nodze, które wyglądało jak kwiat wyrastający z podłogi. Saarinen chciał pozbyć się "slumsu nóg" - plątaniny czterech nóg pod stołami i krzesłami. Jego rozwiązanie było radykalne: pojedyncza, smukła podstawa z białego aluminium.

Tulip Chair łączył elegancję z futuryzmem. Nie krzyczał "jestem z przyszłości". On po prostu tam był. I do dziś jest tak samo aktualny jak w dniu, w którym powstał. To dowód, że najlepszy design przyszłości to taki, który się nie starzeje.

Krzesło Tulip Eero Saarinen

Tulip Chair (1956) Eero Saarinena dla Knoll International. Zdjęcie: Frankie Fouganthin, CC BY-SA 3.0. Źródło

Wnętrza totalne: estetyka immersji

Panton nie poprzestawał na pojedynczych meblach. Jego wizją było wnętrze totalne - przestrzeń, w której wszystko jest ze sobą spójne. Ściany pokryte wzorami, meble zintegrowane z podłogą, oświetlenie zmieniające kolor. Panton był pierwszym projektantem, który myślał o wnętrzu jak o doświadczeniu, nie tylko o zestawie przedmiotów.

Jego projekty z końca lat 60. są wręcz psychodeliczne. Geometryczne wzory, tęczowe kolory, falujące linie, lustra i przezroczystości. To nie były wnętrza do mieszkania. To były wnętrza do przeżycia. Panton wyprzedził swoją epokę o dekady - dziś jego estetykę przeżywamy w mediach społecznościowych, w wizualnych pętlach Instagrama, w estetyce vaporwave.

Fotel Panton Chair z boku

Panton Chair (1960) - widok z boku ukazujący płynną, rzeźbiarską formę. Zdjęcie: Sailko, CC BY-SA 3.0. Źródło

Dziedzictwo: przyszłość, która przeminęła

Space Age jako ruch zakończył się gdzieś w połowie lat 70. Kryzys naftowy, koniec wyścigu kosmicznego, zmęczenie optymizmem. Zamiast latających samochodów dostaliśmy korki na autostradach. Zamiast miast w kopułach - betonowe blokowiska.

Ale to, co pozostawił, to nie tylko muzealne eksponaty. Space Age uformował nasze wyobrażenie o tym, jak przyszłość POWINNA wyglądać. Gdy dzisiaj projektanci mówią o futurystycznym designie, nieświadomie sięgają do form wypracowanych w latach 60. Każdy startup, który projektuje "nowoczesne" biuro, każdy producent samochodów, który tworzy "futurystyczny" koncept, stoi na ramionach Aarnia, Pantona i Colombo.

I być może największym dziedzictwem Space Age nie są meble ani budynki. Jest nim tęsknota za światem, który mógł nadejść, ale nie nadszedł. Światem, w którym technologia służyła nie tylko wydajności, ale też radości. Gdzie plastik był obietnicą, a nie zagrożeniem. Gdzie krzesło mogło być statkiem kosmicznym, a fotel - kapsułą czasu.

Jutro, które obiecywał Space Age, nigdy nie nadeszło. Ale jego piękno wciąż nas prześladuje.

Dodatkowe lektury

Współtworzone przez człowieka i AI.