Niektóre linki na tej stronie mogą być linkami afiliacyjnymi
William Klein: Oryginalny prowokator
Gdy Daido Moriyama mówił o fotografach, którzy ukształtowali jego wizję, wymieniał Williama Kleina obok Weegee'ego i Andy'ego Warhola - nie jako inspirację, ale jako wyzwoliciela. Kogoś, kto udowodnił, że fotografia nie musi być uprzejma, dobrze skomponowana ani nawet wyraźnie ostra, by ciąć głęboko.
Klein trafił do fotografii okrężną drogą. Wykształcony jako malarz, ukształtowany przez czas spędzony jako asystent Fernanda Legera w Paryżu, traktował aparat nie jako precyzyjny instrument, ale jako tępy przedmiot. Jego pierwszy projekt fotograficzny, Life is Good & Good for You in New York (1956), narodził się nie z zamówienia, ale z frustracji. Klein wrócił do rodzinnego Nowego Jorku ze stypendium na malowanie murali. Gdy zorientował się, że nie jest w stanie namalować tego, co widzi, sięgnął po aparat.
Efektem była książka, która nie wyglądała jak żadna książka fotograficzna przed nią.

William Klein w Cinematheque francaise. Zdjęcie: CC BY-SA 3.0. Źródło
Aparat jako broń
Klein fotografował Nowy Jork obiektywem 21 mm - skrajnym wyborem jak na tamte czasy. Podchodził blisko, czasem na kilka centymetrów. Nie pytał o pozwolenie. Jego modele wydają się zaskoczone, rozbawione lub skonfrontowane. Kadry są zatłoczone, przekrzywione, czasem rozmyte ruchem. Ziarno nie jest wadą - jest fakturą.
Podczas gdy dominująca fotografia uliczna lat 50. - decydujący moment Cartier-Bressona, poetycki dystans Roberta Franka - szukała wdzięku lub znaczenia, Klein szukał zderzenia. Jego obrazy nie obserwują miasta; są przez nie uderzone. Nie ma w nich uprzejmości ani kompozycyjnego bezpieczeństwa. Jest tylko surowy, chaotyczny, ekscytujący chaos miejskiego życia.
To podejście - agresywne, immersyjne, technicznie lekkomyślne - jest bezpośrednim przodkiem tego, co Moriyama nazwał później are, bure, boke. Ziarniste, rozmyte, nieostre. Nie jako porażka, ale jako metoda.

Bryant Park, Nowy Jork. Fotografia uliczna autorstwa Giuseppe Milo, CC BY 3.0. Źródło
Z Nowego Jorku do Tokio
Wpływ Kleina sięgnął daleko poza Nowy Jork. W Tokio młodzi fotografowie odkrywali jego prace poprzez przemycane kopie Life is Good i kolejnych książek o Rzymie, Moskwie i samym Tokio. Wolność, którą zademonstrował Klein - pozwolenie na łamanie zasad - rezonowała głęboko w kulturze fotograficznej wciąż odnajdującej swój głos po wojnie.
Związek między Kleinem a Moriyamą nie jest stylistyczny, lecz filozoficzny. Obaj rozumieli, że miasto nie jest tematem do kadrowania, ale środowiskiem do zamieszkania. Obaj używali aparatu jako sposobu bycia w świecie, a nie obserwowania go z zewnątrz. Obaj przyjęli przypadek, rozmycie, kadr, który krwawi.
Gdy Moriyama pisał, że chce fotografować "rzeczy, które są żywe", powtarzał to, co Klein już zrobił - uczynił ulicę żywym organizmem, a fotografa komórką w jego obrębie.

Fotografia uliczna, Tokio. Autor: Giuseppe Milo, CC BY 3.0. Źródło
Niedoskonałość jako tożsamość
To, co czyni Kleina radykalnym nawet dziś, to nie tylko to, co fotografował, ale jak. Jego negatywy były często niedoświetlone, odbitki doprowadzone do maksymalnego kontrastu. W swoich książkach używał prymitywnej reprodukcji litograficznej zamiast druku artystycznego. Zdjęcia w Life is Good wyglądają jak wycinki z gazet, nie jak galeryjne wydruki. To było zamierzone.
Klein rozumiał, że medium musi odpowiadać przekazowi. Nowy Jork lat 50. nie był miejscem cichego piękna. Był głośny, chaotyczny, czasem brzydki. Fotografowanie go czystym, technicznie doskonałym stylem byłoby kłamstwem. Ziarno, rozmycie i ostry kontrast nie były kompromisami - były jedynym uczciwym sposobem widzenia.
Ta lekcja powędrowała bezpośrednio do Japonii. Wysokokontrastowe, ziarniste odbitki Moriyamy nie są stylistycznym dziwactwem. Są filozoficznym stanowiskiem, odziedziczonym po Kleinie i zaadaptowanym do innego miasta, innego chaosu.
Dziedzictwo
Klein ostatecznie odszedł od fotografii, reżyserując filmy fabularne i dokumentalne. Ale jego fotograficzna twórczość nigdy nie puściła uchwytu medium. Każdy fotograf, który kiedykolwiek wybrał szeroki kąt, bliski dystans i fotografię bez przeprosin, pracuje w cieniu Kleina.
Następnym razem, gdy zobaczysz fotografię uliczną, która wydaje się żywa - nie dzięki kompozycji, ale mimo niej - widzisz wpływ Williama Kleina. Zanim był Moriyama, zanim był Provoke, był Klein. Oryginalny prowokator.
Dalsza lektura
- Daido Moriyama: piękno w niedoskonałości - nasz wcześniejszy artykuł o are-bure-boke i języku wizualnym Moriyamy
- William Klein na Wikipedii
- Książki o fotografii ulicznej na Amazon
Tekst powstał przy pomocy AI z weryfikacją człowieka.