Niektóre linki na tej stronie mogą być linkami afiliacyjnymi.

Dieter Rams i paradoks dobrego designu

Wyobraź sobie, że bierzesz do ręki radio Braun T3. Jest małe. Mieści się w dłoni. Nie ma zbędnych przycisków, nie próbuje udawać niczego innego niż jest. Plastikowa obudowa, proste pokrętło, wybieranie stacji. Z tyłu maleńki otwór, przez który wydobywa się dźwięk. Powstało w 1958 roku.

Gdyby ktoś postawił je obok przeciętnego inteligentnego głośnika z 2026 roku, różnica nie byłaby tylko technologiczna. Byłaby egzystencjalna. Jeden próbuje być asystentem, hubem, dekoracją, symbolem statusu, interfejsem do chmury, głośnym głośnikiem, cichym głośnikiem, budzikiem, ramką do zdjęć i centrum dowodzenia inteligentnym domem. Drugi po prostu odtwarza radio.

To właśnie miał na myśli Dieter Rams, mówiąc less but better.

Portret Dietera Ramsa

Dieter Rams, niemiecki projektant przemysłowy, przez ponad 40 lat kształtował język wizualny marki Braun. Autor: Vitsœ, CC BY-SA 3.0. Wikimedia Commons

Dwie strony tego samego projektu

Dieter Rams został naczelnym projektantem Brauna w 1961 roku. Miał 29 lat. Firma produkowała sprzęt elektroniczny w czasach, gdy elektronika użytkowa przestawała być meblem, a zaczynała przedmiotem codziennego użytku. Telewizory, radio, gramofony, maszynki do golenia, projektory slajdów. Kategoryzacja brzmi prozaicznie, ale to właśnie w tej prozie Rams dokonał czegoś rzadkiego: stworzył język wizualny tak konsekwentny, że do dziś rozpoznajemy Braun z dystansu.

Projektował dla przemysłu, korporacji. Dla produkcji masowej. A mimo to jego projekty czytamy dziś jako manifest pewnej postawy estetycznej, chociaż jak myślę Rams nie chciał tworzyć sztuki. Chciał tworzyć dobre produkty. Jego definicja "dobrego" okazała się tak radykalna, że przestała być tylko funkcjonalna - stała się filozoficzna.

Kiedy w końcu, po latach, sformułował swoje dziesięć zasad dobrego designu, nie brzmiały one jak wytyczne dla projektantów. Brzmiały jak coś, co powinno wisieć w każdej firmie produkującej czokolwiek. Oto trzy pierwsze:

Trzy radioodbiorniki Braun T3, T4 i T41

Trzy modele radioodbiorników Brauna projektu Dietera Ramsa: T3, T4 i T41. Różnice między nimi są subtelne, ale każdy kolejny jest czystszy w formie. Autor: PeterAjtony, CC BY-SA 4.0. Wikimedia Commons

Design jako etyka

Gdyby zatrzymać się na trzech pierwszych zasadach, mielibyśmy po prostu wytyczne dla solidnego projektowania. Rams poszedł jednak dalej - jego myślenie, klucz projektowania przestały być zwykłą instrukcją, a stały się swoistym etosem dla pokoleń projektantów.

Po czwarte: Dobry design jest zrozumiały. Nie oznacza to, że jest prosty w sensie intelektualnym - oznacza, że jego struktura jest czytelna. Nie musisz czytać instrukcji, żeby wiedzieć, jak działa. Wiesz, bo forma mówi ci, co robić. W erze "tabletozy", aplikacji z ukrytymi gestami i produktów z interfejsami, które wymagają tutoriala, to brzmi niemal wywrotowo.

Po piąte: Dobry design jest nienarzucający się. Produkty powinny być neutralne, jak narzędzia. Rams mawiał, że dobry design jest jak japoński drewniany mebel tworzony tradycyjnymi metodami - nie krzyczy zmyślnymi technikaliami, ale ich obecność jest wyczuwalna. To chyba najtrudniejsza zasada do zastosowania w świecie, w którym każdy produkt próbuje zawalczyć o twoją uwagę. Nawet lodówki mają dziś ekrany oznajmiające wszem i wobec swoją innowacyjność.

Po szóste: Dobry design jest uczciwy. Nie próbuje sprzedać ci więcej, niż w rzeczywistości daje. Nie udaje materiałów, których nie użyto. Nie obiecuje funkcji, których nie ma. To brzmi jak oczywistość, ale wystarczy spojrzeć na współczesny rynek produktów - plastik udający metal, fornir udający lite drewno, aplikacje udające, że szanują twoją prywatność.

Kalkulator Braun ET66 projektu Ramsa i Lubsa

Kultowy kalkulator Braun ET66 (1987), zaprojektowany przez Dietera Ramsa i Dietera Lubsa. Jego układ przycisków stał się inspiracją dla interfejsów cyfrowych na całym świecie. Autor: Kippelboy, CC BY-SA 3.0. Wikimedia Commons

Trwałość i ulotność

Siódma i ósma zasada Ramsa dotykają czasu: Dobry design jest trwały i Dobry design jest dopracowany w każdym detalu. W erze planowanego postarzania i corocznych cykli produktów, te zasady nabierają gorzkiego wydźwięku.

Rams projektował przedmioty, które miały służyć. Nie przez rok, nie do następnego modelu - przez dekady. System półkowy 606, który zaprojektował w 1960 roku, jest produkowany do dziś. Nie jako reedycja - jako ciągle ten sam produkt. Fotel 620 jest w produkcji od 1962 roku. Zmieniły się tylko tkaniny obiciowe.

To nie jest nostalgiczny konserwatyzm. To radykalna krytyka konsumpcjonizmu, przeprowadzona środkami projektowymi. Zamiast pisać manifesty, Rams po prostu projektował rzeczy, których nie chciało się wyrzucać.

Dziewiąta zasada często umyka: Dobry design jest przyjazny dla środowiska. Rams myślał o tym, zanim stało się to modne. Oszczędność materiału, trwałość eliminująca potrzebę wymiany, możliwość naprawy - to nie są dodatkowe cechy, tylko logiczne konsekwencje pozostałych zasad. Produkt, który służy dekadami, nie zalega na wysypisku.

Dziesiąta i ostatnia zasada jest chyba najbardziej znana: Dobry design zawiera tak mało designu, jak to możliwe. W oryginale: less but better - mniej, ale lepiej. Rams mówił o tym w kontekście powrotu do czystości, do esencji. Produkt powinien być pozbawiony wszystkiego, co nie jest konieczne. Nie dlatego, że minimalizm jest modny, ale dlatego, że każdy zbędny element odwraca uwagę od tego, co istotne.

System półkowy 606 projektu Dietera Ramsa

System półkowy 606 Universal Shelving System (1960) projektu Dietera Ramsa. W produkcji nieprzerwanie od ponad 60 lat. Autor: Vitsœ, CC BY-SA 3.0. Wikimedia Commons

Ironia dziedzictwa

Wpływ Ramsa na współczesny design jest nie do przecenienia. Apple wielokrotnie cytowało Ramsa jako inspirację. Jony Ive mówił o nim wprost. W designie konsumenckim nie ma dziś architekta, projektanta czy dyrektora kreatywnego, który by nie znał przynajmniej trzech zasad Ramsa.

A jednocześnie świat produktów, które nas otaczają, jest zaprzeczeniem tych zasad.

Produkty są projektowane, żeby się psuć. Interfejsy są projektowane, żeby uwierać użytkownika. Materiały są projektowane, żeby udawać coś, czym nie są. Uwaga konsumenta jest walutą, o którą walczy się bez skrupułów. Rams mówił o designie jako o niezauważalnej służbie. Dzisiejszy design to często krzyk.

Czy to znaczy, że Rams przegrał? Nie. To znaczy, że jego zasady nie były wytycznymi dla przemysłu - były aktem oskarżenia. Sformułował je w 1970 roku, gdy zaczynał dostrzegać, dokąd zmierza świat przedmiotów. Widział nadmiar. Widział powierzchowność. Widział projektowanie dla samego projektowania. Jego zasady miały być przeciwwagą.

Nie przestały nią być. W pewnym sensie stały się ważniejsze.

Co znaczy "dobrze" w erze AI?

Zostaje pytanie, które Rams prawdopodobnie by sam zadał: co design znaczy dzisiaj? W erze, w której algorytm może wygenerować tysiąc wariantów tego samego produktu w sekundę? Gdy granica między projektantem a użytkownikiem się zaciera? Gdy przedmioty przestają być fizyczne i stają się interfejsami, a interfejsy stają się przezroczyste?

Być może najważniejsza lekcja Ramsa nie dotyczy designu. Dotyczy ograniczenia. Rams projektował w epoce, w której wybór miał znaczenie, bo był ograniczony. Każda decyzja projektowa była wyborem między A i B, a potem między B i C. Dzisiaj mamy nieskończoną paletę możliwości i - paradoksalnie - coraz mniej umiemy wybrać.

Rams miał odwagę zostawić rzeczy poza projektem. Nie dodawać. Nie rozszerzać. Nie kombinować. Po prostu zdecydować, co jest istotne, i usunąć resztę.

W świecie, w którym zaprojektować i wykonać można niemal wszystko, być może najtrudniejszym pytaniem pozostaje: co powinno zaistnieć?

Braun Stereo System i fotel Vitsoe 620

Braun Stereo System projektu Dietera Ramsa wraz z fotelem Vitsoe 620. Rams projektował nie pojedyncze przedmioty, ale całe środowiska. Autor: tomislav medak, CC BY 2.0. Flickr

Dodatkowe lektury

Współtworzone przez człowieka i AI.