Niektóre linki na tej stronie mogą być linkami afiliacyjnymi
Shomei Tomatsu: Fotograf rozdartej Japonii
Na jednym z najsłynniejszych zdjęć Shomei Tomatsu widać butelkę. Szklaną, zwykłą, taką, w której mogła być woda lub sos sojowy. Tyle że jest zdeformowana - stopiona i zastygnięta w kształcie, którego nie zaprojektował żaden człowiek. Nagasaki, 1945. Bomba atomowa, a potem już tylko cisza.
Tomatsu miał wtedy piętnaście lat. Urodzony w Nagasaki w 1930 roku, przeżył wojnę, choć jego miasto nie. Spędził resztę życia fotografując to, co po bombie zostało: blizny na ziemi, na przedmiotach, na ludziach. Im dłużej patrzymy na jego zdjęcia, tym wyraźniej widzimy, że nie fotografował skutków eksplozji. Fotografował skutki pęknięcia.

Pomnik Pokoju w Nagasaki autorstwa Seibo Kitamury. Stoi w Parku Pokoju w Nagasaki, upamiętniając ofiary bomby atomowej z 9 sierpnia 1945 roku. Zdjęcie: Balon Greyjoy, CC0. Źródło
Człowiek z miasta, które przestało istnieć
Shomei Tomatsu urodził się w Nagasaki w 1930 roku. Gdy 9 sierpnia 1945 o godzinie 11:02 bomba zniszczyła miasto, był nastolatkiem. Jego dom znajdował się w odległości kilku kilometrów od hipocentrum - wystarczająco daleko, by przeżyć, wystarczająco blisko, by widzieć wszystko.
Ta data staje się kluczem do całej jego twórczości. Tomatsu nie był fotoreporterem w klasycznym sensie. Był chronicznym świadkiem, który przez całe życie próbował zrozumieć, co się stało z jego krajem. Jego wczesne prace z lat 50., gdy studiował fotografię w Tokio, to już nie były ćwiczenia z kompozycji. Szukał śladów Ameryki w Japonii - neonów, hamburgerów, butów na wysokich obcasach, żołnierzy w cywilnych ubraniach.
I guma do żucia. Tytuł jego słynnego eseju z 1956 roku brzmi "Chewing Gum and Chocolate" - guma do żucia i czekolada. To był jego sposób na opisanie tego, co Ameryka przyniosła Japonii: słodycz, konsumpcję, obietnicę lepszego życia, ale też utratę czegoś, czego nazwy nikt nie potrafił wypowiedzieć.
Nagasaki, czyli rana
Swoją najsłynniejszą serię poświęcił Nagasaki. Powstawała przez lata - Tomatsu wracał do rodzinnego miasta wielokrotnie, fotografując to, co zostało, oraz to, co wyrosło na zgliszczach. Jego zdjęcia z Nagasaki nie są reportażem. Są medytacją nad materią, która pamięta.
Na jednym z kadrów widać szklaną butelkę zdeformowaną przez falę uderzeniową - tak, że przypomina rzeźbę. Na innym - zegarek, którego wskazówki zatrzymały się na 11:02. Przedmioty codziennego użytku stały się relikwiami. Tomatsu wiedział, że nie musi fotografować samych ofiar, by opowiedzieć o cierpieniu. Wystarczyły rzeczy, które je otaczały.

Czarny obelisk wyznaczający hipocentrum wybuchu bomby atomowej w Nagasaki. Miejsce, z którego 9 sierpnia 1945 roku rozeszła się fala zniszczenia. Zdjęcie: Edogang1, CC0. Źródło
Okupacja w obiektywie
Lata 50. i 60. to w Japonii czas głębokiej schizofrenii kulturowej. Amerykańskie bazy wojskowe, Coca-Cola, jazz, pin-up girls z jednej strony; tradycyjne świątynie, ceremonie herbaciane, krajobrazy sprzed wieków - z drugiej. Tomatsu fotografował to napięcie lepiej niż ktokolwiek inny.
Jego zdjęcia amerykańskich żołnierzy w Japonii są niepokojące nie dlatego, że pokazują przemoc - ale dlatego, że pokazują zwyczajność. Żołnierze kupujący pamiątki, spacerujący z japońskimi dziewczynami, pijący piwo. Ta zwyczajność była największym świadectwem zmiany. Okupacja nie zawsze jest hełmem i karabinem. Czasem jest cheeseburgerem i uśmiechem.

Okładka fotoksiążki Chewing Gum and Chocolate Shomeiego Tomatsu - tytuł pochodzi od jego słynnego eseju o amerykanizacji powojennej Japonii. Zdjęcie: Aperture Store. Materiał promocyjny wydawcy.
Tomatsu fotografował też bazę w Yokosuce, port, w którym cumowały amerykańskie okręty. Widok lotniskowca na tle japońskich wzgórz - to było to napięcie, które go interesowało. Nie dokumentował historii. Dokumentował moment, w którym jedna kultura wchodzi do drugiej i już nic nie będzie takie samo.

Lotniskowiec USS Leyte (CV-32) w bazie marynarki wojennej USA w Yokosuce, Japonia, 1951. Symbol amerykańskiej obecności militarnej w powojennej Japonii. Zdjęcie: JustSomePics, domena publiczna. Źródło
Okinawa: inna Japonia
W 1972 roku Tomatsu opublikował "The Pencil of the Sun" - książkę, która powstała po latach podróży na Okinawę. Ta seria jest inna niż Nagasaki. Jest bardziej słoneczna, bardziej egzotyczna, ale też bardziej gorzka.

Okładka fotoksiążki The Pencil of the Sun Shomeiego Tomatsu (nowe wydanie) - portret z serii o Okinawie. Zdjęcie: Shashasha. Materiał promocyjny.
Okinawa była - i w pewnym sensie wciąż jest - osobnym światem. Przez wieki niezależne Królestwo Riukiu, potem kolonizowane przez Japonię, wreszcie po wojnie oddane pod administrację amerykańską. Tomatsu widział w Okinawie metaforę całej Japonii - kraju, który nie wie, kim jest.
Jego zdjęcia z Okinawy to portrety ludzi, krajobrazów, przedmiotów. Amerykańskie znaki drogowe obok tradycyjnych domów z dachówką. Stare kobiety w kimonach, dzieci w strojach baseballowych. Tomatsu nie oceniał. Rejestrował tę schizofrenię z czułością i dystansem zarazem.

Zamek Shuri w Naha na Okinawie - dawna siedziba królów Riukiu. Zniszczony podczas II wojny światowej, odbudowany jako symbol tożsamości Okinawy. Zdjęcie: Cccefalon, CC BY-SA 3.0. Źródło
Protest i bunt
Tomatsu fotografował także japońską młodzież lat 60. - protesty przeciwko traktatowi bezpieczeństwa USA-Japonia (Anpo), demonstracje studenckie, narodziny kontrkultury. Jego zdjęcia z tamtego okresu mają energię, której nie ma w jego wcześniejszych pracach. Są chaotyczne, ostre, pełne ruchu.
Nie był jednak dokumentalistą w sensie dziennikarskim. Tomatsu zawsze stał z boku, patrzył. Nawet w tłumie demonstrantów pozostawał obserwatorem. To czyni jego zdjęcia protestów nie tyle politycznymi, co egzystencjalnymi. Młodzi ludzie krzyczą, ale ich krzyk nie ma adresata. To krzyk całego pokolenia, które odziedziczyło świat po katastrofie.
Cisza po latach
Tomatsu zmarł w 2012 roku, w tym samym roku co Masahisa Fukase. Dwa wielkie nazwiska japońskiej fotografii odeszły w jednym czasie, jakby zamykając pewną epokę.
Przez ostatnie dekady życia Tomatsu pracował nad archiwum, nad porządkowaniem własnej twórczości. Wydał wiele książek, ale żadna z nich nie jest podsumowaniem. Bo jego twórczości nie da się podsumować. Ona jest ciągiem pytań, nie odpowiedzi.
Jego wpływ na fotografię jest ogromny - nie tylko japońską. Pokaż zdjęcie zniszczonego przedmiotu, a w tle zawsze będzie cień Tomatsu. Pokaż portret kraju w kryzysie tożsamości, a każdy, kto wie, skinie głową w stronę Nagasaki.
Czego nas uczy
Tomatsu fotografował Japonię w momencie, gdy przestała być tym, czym była, a jeszcze nie wiedziała, czym się stanie. To jest najbardziej uniwersalna lekcja jego twórczości: że najlepsze zdjęcia powstają nie wtedy, gdy dokumentujemy stabilność, ale wtedy, gdy dokumentujemy przemianę.
Jego aparat nie szukał piękna. Szukał prawdy o tym, co się dzieje, gdy naród musi na nowo wymyślić swoją tożsamość. Guma do żucia i czekolada - słodkie symbole amerykanizacji - stały się u niego metaforą czegoś znacznie głębszego: utraty niewinności, która nie była wyborem, tylko koniecznością.
I być może dlatego jego zdjęcia wciąż są aktualne. Bo każdy kraj, w którym ścierają się tradycja i globalizacja, przeszłość i przyszłość, trauma i nadzieja - każdy taki kraj ma swojego Tomatsu. Kogoś, kto podniesie aparat i zrobi zdjęcie butelce, która została stopiona przez historię.
Dodatkowe lektury
- Shomei Tomatsu na SFMOMA - prace w kolekcji
- Shomei Tomatsu w The Met - prace w kolekcji
- Shomei Tomatsu Archives - oficjalne archiwum
- The Guardian: Nekrolog Shomei Tomatsu - wspomnienie
- Nagasaki: The Pencil of the Sun - książki na Shashasha
- Ravens & Tomatsu - fotografia japonska na Amazon
Współtworzone przez człowieka i AI.