Niektóre linki na tej stronie mogą być linkami afiliacyjnymi.
Hiroshi Sugimoto i Kobieta z wydm: Krajobraz, który nie wypuszcza
Jest scena w Kobiecie z wydm Hiroshiego Teshigahary, która nie daje mi spokoju. Bohater, entomolog szukający rzadkich owadów na wydmach, budzi się na dnie piaszczystego dołu. Leży na plecach. Nad nim - skrawek nieba. Prostokąt, kwadrat, obramowanie. Niebo nie jest nieskończone. Jest kadrem.
To samo dzieje się w pracach Hiroshiego Sugimoto. Jego Seascapes to zdjęcia wody i powietrza, przecięte horyzontem dokładnie w połowie. Nie ma lądu, nie ma statku, nie ma mewy, nie ma chmury. Jest tylko linia. I ta linia - podobnie jak krawędź dołu w filmie Teshigahary - nie jest otwarciem. Jest granicą.
Sugimoto mówi o tym wprost: "Ostry horyzont i bezchmurne niebo - tu zaczęła się moja świadomość". To zdanie mógłby wypowiedzieć bohater Kobiety z wydm. Obudzić się w miejscu, gdzie horyzont jest jedynym punktem odniesienia, i zrozumieć, że świadomość to nie tyle wolność, ile świadomość granicy.

Tasman Sea, Rocky Cape, 2016. Hiroshi Sugimoto. Materiał promocyjny: Fraenkel Gallery
Zestawiam tych dwóch twórców nie dlatego, że obaj to Japończycy. Nie dlatego, że obaj operowali w czerni i bieli. Ale dlatego, że każdy z nich zbudował swoje najważniejsze dzieło wokół tej samej granicy - linii, której nie można przekroczyć, ale bez której obraz nie ma sensu. Sugimoto miał swój horyzont. Teshigahara - krawędź dołu. Obie są tym samym: progiem, który dzieli świat na to, co dostępne, i to, co poza zasięgiem.
Hiroshi Sugimoto fotografuje morze od 1980 roku. Te same zdjęcia. Ta sama kompozycja. Horyzont idealnie w środku. Woda u dołu, powietrze u góry. Czasami żaden z tych żywiołów nie ma faktury - są gładkie jak szarość na świetle. Czasami pojawia się fala, zmarszczka, smuga światła. Każde z tych zdjęć zadaje to samo pytanie: co jest po drugiej stronie?
Czy coś jest po drugiej stronie?
W Kobiecie z wydm Teshigahary odpowiedź jest brutalna. Po drugiej stronie horyzontu jest druga wydma. I jeszcze jedna. I następna. Krajobraz nie ewoluuje. Powtarza się. Bohater ucieka, wraca, próbuje negocjować z mieszkańcami wioski, którzy go więzią. W końcu przestaje. To jest zrozumienie, że każdy horyzont prowadzi do kolejnego. Że być może granica nie jest przeszkodą. Jest miejscem.
Sugimoto ma serię, która łączy te dwie opowieści. Theaters to fotografie pustych kin, wykonane z czasem naświetlania równym długości całego filmu. Seans trwa dwie godziny. Sugimoto zostawia migawkę otwartą na cały ten czas. Rezultat: biały prostokąt na środku ciemnej sali. Film, który się dokonał, zostaje zredukowany do pudełka światła.
To jest dokładnie to, co Teshigahara w swoim obrazie robi z piaskiem. Czas materializuje się w osypujących się ziarnach. Bohater nie może go zatrzymać. Można go tylko obserwować.
Po drugiej stronie zawsze jest decyzja
Być może najmocniejszym momentem w Kobiecie z wydm nie jest rozpacz ani strach. Jest scena, w której bohater, pomimo możliwości ucieczki - wraca. Dobrowolnie. Zostaje w dole. Nie dlatego, że musi. Dlatego, że wybrał.
Sugimoto robi to samo od czterdziestu lat. Wraca na to samo wybrzeże, w to samo miejsce, z tą samą kamerą, o tej samej porze dnia. Linia horyzontu jest za każdym razem identyczna. Tylko światło jest inne. Tylko stan wody jest inny. Tylko on jest inny.
To nie jest upór. To nie jest obsesja. To jest decyzja, że granica, którą sobie wyznaczyliśmy, może być w sam raz. Że nie trzeba dalej. Że tu wystarczy.
W jednym z wywiadów Sugimoto powiedział: "Moje zdjęcia istnieją w przestrzeni między przedmiotami, które oszukują, a ludźmi, którzy dają się oszukać". Mam wrażenie, że główna myśl Kobiety z wydm materializuje się w tej samej przestrzeni. Piasek, który wygląda jak piasek, ale jest ścianą. Niebo, które wygląda jak wyjście, ale jest sufitem. Horyzont, który wygląda jak obietnica, ale jest tylko linią.
Żadne z tych dwóch dzieł nie daje odpowiedzi. Nie mówią, czy decyzja bohatera była słuszna. Nie mówią, czy Sugimoto w końcu znalazł to, czego szukał, a bohater Teshigahary wrócił, bo naprawdę tego chciał.
Może właśnie o to chodzi. Nie o to, czy można przekroczyć horyzont. Tylko o to, czy można nauczyć się z nim żyć.
Dodatkowe lektury
- Woman in the Dunes - Criterion Collection
- Seascapes - seria fotografii Sugimoto
- Theaters - seria fotografii Sugimoto
- Hiroshi Teshigahara - Wikipedia
- Ksiazki o fotografii japonskiej na Amazon
Współtworzone przez człowieka i AI.