Niektóre linki na tej stronie mogą być linkami afiliacyjnymi

Josef Koudelka. Obrazy nieobecności.

Krajobraz po ludziach

Na zdjęciach Josefa Koudelki z cyklu Piedmont prawie nie ma ludzi. Są za to fabryki, linie energetyczne, rozpadające się mury, pola uprawne - wszystko, co człowiek zostawił, odchodząc. Koudelka fotografuje Piemont tak, jakby dokumentował miejsce zbrodni. Tyle że zbrodnią jest po prostu czas.

Josef Koudelka, Piedmont

Josef Koudelka, Piedmont (1999). Fotografia własna na potrzeby artykułu.

To, co robi te zdjęcia niepokojącymi, to nie sama nieobecność ludzi - widzieliśmy już tysiące pustych krajobrazów. Niepokoi świadomość, że ktoś tu był. Mur jest stary, ale ktoś go zbudował. Pole jest uprawne, ale ktoś je orał. Fabryka jest pusta, ale ktoś w niej pracował. Koudelka nie fotografuje natury. Fotografuje ślad.

Ucieczka, która trwa

W 1968 roku Josef Koudelka, czeski inżynier lotniczy i fotograf amator, zrobił zdjęcia, które zdecydowały o jego życiu. Radziecka inwazja na Czechosłowację, czołgi na ulicach Pragi, ludzie na barykadach. Jego fotografie zostały przemycone na Zachód i opublikowane anonimowo - podpisane tylko inicjałami, by chronić autora. Koudelka uciekł z kraju. Nigdy nie wrócił na stałe.

To wydarzenie jest kluczem do wszystkiego, co robił później. Nie dlatego, że zdefiniowało jego styl - te wczesne zdjęcia są reporterskie, chaotyczne, pełne ruchu. Ale dlatego, że postawiło go w pozycji outsidera. Koudelka stracił nie tylko kraj, ale też możliwość bycia u siebie. Od tej pory patrzył na świat z zewnątrz.

Znalazło to odzwierciedlenie w projekcie Gypsies (1975). Według mnie to nie jest fotografia społeczna. To spotkanie dwóch światów, które wiedzą, co znaczy nie być u siebie. Koudelka, Czech na Zachodzie, fotografuje Romów we wschodniej Europie - społeczność, która sama jest w permanentnym exodusie.

Jego Cyganie nie są egzotyczni. Nie są biedni w sensie, który budziłby litość. Są obecni - na zdjęciach Koudelki nikt nie pozuje, nikt nie udaje. Są to portrety ludzi, którzy żyją na marginesie, ale nie widzą siebie jako ofiar. I to jest największe osiągnięcie tego cyklu: Koudelka nie patrzy z góry. Patrzy z boku. Jako ktoś, kto też wie.

Ludzie jednak nigdy nie znikają

Wróćmy do Piedmont - w 1999 roku Koudelka robi rzecz zaskakującą: usuwa ludzi z kadru. Po latach fotografowania ciał, twarzy, społeczności - nagle zostają tylko krajobrazy. To nie są zwykłe pejzaże lecz krajobrazy po przejściu. Fabryki, które już nie produkują. Domy, które ktoś opuścił. Pola, które jeszcze pamiętają orkę.

Josef Koudelka, Piedmont

Josef Koudelka, Piedmont (1999). Fotografia własna na potrzeby artykułu.

Josef Koudelka, Piedmont

Josef Koudelka, Piedmont (1999). Fotografia własna na potrzeby artykułu.

Uważam, że to jest swoisty powrót. Nie do Czech, nie do domu, ale do samego aktu patrzenia. Koudelka nie musi już dokumentować cudzego wygnania, bo nauczył się fotografować to, co zostaje. Resztki. Zarysy. Ślady.

Jest w tym coś głęboko smutnego, ale też dziwnie spokojnego. Koudelka nie roztrząsa przeszłości. Po prostu notuje i idzie dalej - jest w ciągłym mentalnym i fizycznym ruchu.

Josef Koudelka, Piedmont

Josef Koudelka, Piedmont (1999). Fotografia własna na potrzeby artykułu.

Josef Koudelka, Piedmont

Josef Koudelka, Piedmont (1999). Fotografia własna na potrzeby artykułu.

Josef Koudelka, Piedmont

Josef Koudelka, Piedmont (1999). Fotografia własna na potrzeby artykułu.

Josef Koudelka, Piedmont

Josef Koudelka, Piedmont (1999). Fotografia własna na potrzeby artykułu.

Josef Koudelka, Gypsies

Josef Koudelka, Gypsies (1975). Fotografia własna na potrzeby artykułu.

Josef Koudelka, Piedmont

Josef Koudelka, Piedmont (1999). Fotografia własna na potrzeby artykułu.

Czy fotografia może być domem?

Koudelka ma teraz ponad osiemdziesiąt lat. Nadal fotografuje. Nadal podróżuje. Jego ciało jest w Paryżu, ale jego obrazy są wszędzie - Czechy, Rumunia, Słowacja, Włochy, Izrael. Zastanawiam się, czy po tych wszystkich dekadach robienia zdjęć, bycia poza, patrzenia z boku, fotografia stała się dla niego tym, czym był kraj. Miejscem, do którego zawsze można wrócić.

Może więc nie ma lepszej definicji fotografii niż ta: sposób na bycie w świecie, kiedy nie ma się innego domu.

Dalsza lektura

Więcej o twórczości Josefa Koudelki: albumy na Amazon.

Współtworzone przez człowieka i AI.